Prawdą jest, że facet nigdy nie dorośleje. Można udawać, że jest inaczej ale po co się oszukiwać? Ja sam mam ponad 30 lat, a moje hobby pasowałyby do przeciętnego 6-latka. Gry, klocki, zabawki, gadżety czy motoryzacja to tylko wierzchołek góry lodowej. Jednak w ostatnich dwóch latach moje serce skradły gry planszowe.
Zaczęło się niewinnie od prezentu na urodziny. Dostałem „5 Sekund”, które szybko trafiło na stół i pokazało, że współczesna planszówka daje sporo radości. Tak wiem, że tu mamy do czynienia z grą karciano-imprezową, ale dla uproszczenia będę używał słowa planszówka w odniesieniu do gier towarzyskich.
Zabawa jaką dawało „5 sekund” pchnęła mnie do zgłębienia tematu i szybko okazało się, że gry planszowe są znacznie bardziej rozbudowane niż myślałem. Mój umysł zajrzał poza „Monopoly” i „Chińczyka” odkrywając świat, o którym dotąd nie miałem pojęcia.
Dziś planszówki towarzyszą mi i mojej żonie w wielu spotkaniach towarzyskich. I choć nie jesteśmy zaawansowanymi graczami to staliśmy się zapalonymi amatorami gier planszowych. I właśnie o tym wciągającym hobby chciałbym Wam opowiedzieć. Wkrótce zdradzę jakie gry pierwsze trafiły na mój stół i co o nich sądzę. Nie znajdziecie tu nic dla wyjadaczy planszówek, ale może zachęcę pozostałych czytelników do sięgnięcia po gry towarzyskie.





